Niewierzący-praktykujący. Co zrobić?

7 marca 2008

Choroba, o której tu będzie mowa, atakuje różne wartości. Nie jest tylko niedomogiem wiary. Rozdźwięk pomiędzy pustką serca a maskującą ją „bogatą” otoczką zewnętrzną, ów rodzaj niszczącej człowieka nieprawdy (mającej „wciskać kit” komu? Bogu? ludziom? sobie?) nie jest jedynie charakterystyczny dla wiary. Takie pęknięcie może np. wystąpić w sferze miłości. Wyobraźmy sobie dwóch starych kumpli, po których przyjaźni zostały już tylko zgliszcza. Podają sobie ręce, prowadzą wysilone rozmowy, udają tęsknotę za sobą. Odgrywają przedstawienie, kłamią. Albo: dzieci i rodzice w jednym mieszkaniu. Po miłości ani śladu. Ale pozostał wyrażający ją (mający ją wyrażać!) rytuał: wspólne posiłki, wspólne pieniądze, wspólne wakacje, prezenty. Sytuacja nieprawdziwa i przez to nieznośna. Albo: małżonkowie. Miłość wypalona. Ale pozostało przyzwyczajenie do praktyk, które kamuflują jej śmierć: wspólny stół, wspólne łoże, wspólny dach. „Nie miłujący”, ale „praktykujący”…
czytaj dalej »