Maryja – «Uzdrowienie chorych»

Wiele osób, nawet głęboko wierzących, modli się do Maryi o uzdrowienie. Często jest to modlitwa sugerująca, jakoby to Matka Jezusa sama z siebie mogła uzdrawiać, jakby była ostateczną instancją, do której kierujemy prośbę. To oczywiście poważne nadużycie, gdyż tym, który uzdrawia jest zawsze Bóg. A jednak w tej intuicji prostego ludu jest coś niezwykle głębokiego…

Myślę zresztą, że należy radykalnie rozróżnić zwracanie się o uzdrowienie do Maryi od takowej modlitwy kierowanej do innych świętych. Oczywiście nie dlatego, jakoby Maryja mogła sama, własną mocą uzdrawiać chorych i zaradzać potrzebującym. Ma ona jednak w tym względzie szczególne prerogatywy.

Mnie osobiście bardzo wiele refleksji przyniosła analiza językowa litanijnego zwrotu „Uzdrowienie chorych”. Kiedyś zastanawiając się nad sprawą uzdrawiania Maryi czy przez Maryję doszedłem do wniosku, że ten zwrot jest niesamowicie głęboki i bardzo wiele wyjaśnia. Od razu zastrzegam, że jest to moja osobista interpretacja i jest ona oparta tylko na polskojęzycznym tłumaczeniu tego zwrotu. Nie sięgałem do języka, w którym litania powstała – myślę zresztą, że nie ma takiej potrzeby. Wydaje się, że nasz rodzimy zwrot dotyka istoty sprawy.

Otóż według tego wezwania litanijnego nie określamy Maryi jako Tej, która uzdrawia (uzdrowicielką chorych), nie jest więc ona podmiotem uzdrawiającym. Nie jest ona również określona jako pośredniczka uzdrowienia, Tą, która przekazuje uzdrowienie dane od Boga, albo też Tą, która wyprasza u Boga uzdrowienie, którego On może udzielić. Nie, zwrot litanijny sugeruje, że rola Maryi jest – nie boję się tego powiedzieć – zdecydowanie… bliższa człowiekowi. Jest Ona bowiem lekarstwem na nasze choroby, jest Uzdrowieniem.

Jest jak gdyby sposobem Boga na uleczenie człowieka. Można się pokusić o stwierdzenie, że Bóg leczy Maryją. Ona jest jak Balsam, który Bóg podaje. Jest Balsamem, który leczy naszą duszę, ciało i serce. Warto zauważyć, że forma „Uzdrowienie chorych” sugeruje też niezawodność owego Lekarstwa. Maryja jest w ręku Boga najskuteczniejszym antidotum na cierpienie człowieka.

Nie ma tutaj kłopotów teologicznych – to sam Bóg leczy. Przez nikogo nieprzymuszony. Nie ma też ingerencji w jedyne pośrednictwo Chrystusa. Maryja jest środkiem, poprzez który Bóg uzdrawia. I myślę, że taki sposób spojrzenia na sprawę realizuje idealnie również myśl Soboru Watykańskiego II, który stwierdza, że Maryja „w Kościele świętym zajmuje miejsce najwyższe po Chrystusie, a zarazem nam najbliższe” (Lumen gentium, nr 54).

Paweł Pomianek

Zobacz również

Comments are closed.

-->