O Dawidzie, czyli o sumieniu
Przypadek Dawida jest tzw. klasyką. To znaczy doskonale odsłania strukturę grzechu w różnych jego fazach. A także mechanizm nawrócenia.
Dawid jest znakomitym żołnierzem i wodzem, uwielbianym królem i kochanym powszechnie człowiekiem. Ale powodzenie i potęga usypiają. Rozum i serce wyjątkowo łatwo obrastają wówczas „tłuszczem”… Dawid zaczyna pędzić wygodne życie, a na wojnę wysyła innych. Gdzieś w tym momencie przestaje kontrolować główną nić własnego życia. Zaczynają się dziać rzeczy przypadkowe – tylko pozornie. „Przypadkowo” zauważa kąpiącą się Batszebę. Zauroczenie pięknem okazuje się silniejsze od obezwładnionego lenistwem sumienia. Kobieta zachodzi w ciążę. Potem sytuacja coraz bardziej się komplikuje i zapętla. Zło rozwija się lawinowo. Dawid morduje wiernego przyjaciela i własnego oficera w jednej osobie. I nagle okazuje się, że prawy, bojący się Boga Dawid, stoczył się na dno… Nie wystarczyło obcinanie kuponów od dokonanego w młodości dobra.
Włoski biblista, kardynał Martini, komentując te wydarzenia, próbuje dotrzeć do korzeni Dawidowego grzechu. Twierdzi, że wygoda życia, niepohamowane pragnienie rozrywki i nowości, ucieczka od zasad moralnych, pogoń za seksualnością bez barier, mają swą przyczynę w tym, że „człowiek lęka się przyznać do własnego rozproszenia i oddaje się temu, co uniemożliwia refleksję nad sobą”.
Ratunkiem dla Dawida jest kontakt z prorokiem. Tu rodzi się opamiętanie, żal, zrozumienie wielkości popełnionego zła. Zaczyna się powrót do prawdy. Poddanie się mocy światła pochodzącego od Boga słowa (prorok Natan) przebija skorupę zła.
Kto jest wyrocznią dla moich wyborów, czynów, linii życia? Bóg czy ja sam? Bóg obecny w słowie Biblii i Kościoła czy moje własne pomysły na życie? Czy tropię funkcjonujące we mnie subtelne sposoby zagłuszania prawdy? Skąd bierze się „tłuszcz”, którego fałdy obrastają moje serce i rozum?
Modlił się przed ośmiuset laty ormiański mnich, Nerses Sznorhali: „Przychodzę do Ciebie z wiarą, jako słuchacz słowa Życia. Udziel mi więc łaski, abym jak należy budował na Tobie, Skało nieporuszona, aby, gdy powieją wichry złego i spadną potoki próby, fundamenty mojego domu nie zostały zdruzgotane, jak dom głupiego, zbudowany na piasku”.
Sumienie – to delikatny instrument. Warto przy jego obsłudze korzystać z rąk Konstruktora i Mistrza.
Ks. Jerzy Szymik
Tekst pochodzi z książki ks. Profesora pt. „Kocham teologię! Dlaczego?”