Konieczność modlitwy
Wiemy już, iż istotą modlitwy jest spotkanie człowieka z Bogiem. Czy wobec tego modlitwa jest czymś koniecznym w życiu człowieka?
Wielu autorów wskazuje, że u podstaw modlitwy znajduje się wiara, zaś łaskę wiary otrzymaliśmy na chrzcie świętym. Jeśli bowiem człowiek wierzy w prawdziwego Boga, logicznym wydaje się, iż będzie się modlił do Niego. Człowiek po prostu nie modliłby się do Boga, w którego by nie wierzył. Z kolei nadzieja ma ożywiać modlitwę, ta zaś ma towarzyszyć nadziei, gdyż nadzieja na osiągnięcie nieba bez modlitwy byłaby zuchwała. Miłość sprawia, iż człowiek będzie pragnął i szukał tego spotkania z Bogiem.
Na konieczność modlitwy wskazał sam Jezus. Również w listach Apostołów jest wiele wezwań do modlitwy. Warto przyjrzeć się tym zachętom:
- „Opowiadał im też przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać” (Łk 18,1)
- „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26,41)
- „W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie – wytrwali” (Rz 12,12)
- „Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu!” (Ef 6,18)
- „O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem” (Flp 4,6)
- „Trwajcie gorliwie na modlitwie, czuwając podczas niej wśród dziękczynienia” (Kol 4,2)
- „nieustannie się módlcie” (1 Tes 5,17).
Jezus bardziej od słów swoją postawą wskazywał na ważność modlitwy. Spędził On 40 dni na pustyni, zanim rozpoczął publiczną działalność. Modlił się całą noc przed wyborem dwunastu Apostołów, modlił się przed swoją męką. Modlił się przed ważnymi wydarzeniami. Z Ewangelii przebija Jego nieustanne przebywanie w relacji ze swoim Ojcem.
Konieczność modlitwy wypływa z samej natury człowieka. A to z tego względu, iż Bóg jest naszym Stwórcą, a my jesteśmy Jego stworzeniem, jesteśmy więc od Niego zależni. Od Niego otrzymujemy wszelkie dary – w modlitwie więc za nie dziękujemy. Potrzebujemy Jego pomocy – w modlitwie o nią prosimy. Popełniamy grzechy – w modlitwie przepraszamy więc Boga za uczynione zło.
Bóg uczynił nas swoimi dziećmi, jesteśmy więc wezwani do osobistego kontaktu z Nim, nie możemy zachowywać się wobec Niego jak ludzie obcy. Modlitwa zaś jest tym naturalnym środkiem nawiązywania z Bogiem synowskiej relacji (zob. J. L. Lorda, Być chrześcijaninem, s. 159).
Tak jak naszemu ciału potrzebny jest codziennie pokarm, by mogło normalnie się rozwijać, tak też dla życia duchowego potrzebna jest modlitwa – inaczej nie ma mowy o rozwoju. Modlitwa jest „tak niezbędna dla życia duszy jak powietrze dla życia ziemskiego. Nie można żyć bez powietrza, nie można żyć po chrześcijańsku i duchowo się rozwijać bez modlitwy” (A. Słomkowski, Teologia życia duchowego w świetle Soboru Watykańskiego II, s. 202).
Choć sfera życia duchowego jest dla nas niewidzialna, nie przeczy to wcale jej realności. Wiem z doświadczenia, że gdy modlitwa jest zaniedbywana, jest niestała i byle jaka, powoduje to osłabienie życia duchowego, osłabienie wiary. Mówi o tym przypisywane Prosperowi z Akwitanii (V w.) stwierdzenie „lex orandi, lex credendi”, które oznacza dosłownie z języka łacińskiego „prawo modlitwy prawem wiary”, co można określić w bardziej prosty sposób: „wierzysz tak, jak się modlisz”.
Jeśli ktoś poważnie traktuje Boga, powinien też poważnie podejść do modlitwy, zadbać o jej stałość i regularność. Jeśli ktoś chce być wierny Panu Bogu, nie może zaniedbać modlitwy. A jak wskazuje wielu autorów, „najlepszą szkołą modlitwy jest sama modlitwa”. W miarę jak pielęgnujemy modlitwę, zaczynamy dostrzegać jej sens i konieczność.
Justyna Królak
Źródła:
J. L. Lorda, Być chrześcijaninem, Katowice-Ząbki 2005.
A. Słomkowski, Teologia życia duchowego w świetle Soboru Watykańskiego II, Ząbki 2000.
Tekst ukazał się pierwotnie w „Biuletynie Miłośników Dobrej Książki” Tolle et lege, nr 10 (11) 2007.